Monday, 3 April 2017

comfort zone

Dziś opowiem wam o pasji, która zmienia życie. Nie, nie będzie to kolejna historia o tym, jak się kobieta wyzwoliła z jażma pracy w korporacji, założyła własną markę odzieżową i stała się panią swojego losu. Choć to taki piękny scenariusz. Dziś będzie o sprawach mniejszych. O tym, jak szycie pozwala być sobą i przejąć kontrolę nad własnym życiem i światem.

Zawsze lubiłam prace manualne: rysowałam, malowałam, lepiłam garnki, dziergałam, tworzyłam biżuterię. Każda z tych czynności okresowo była moją wielką zajawką, której poświęcałam sporo czasu. W każdej wykazywałam się podobnym talentem, ale w żadną nie byłam w stanie na dłuższą metę zainwestować tyle energii, czasu i środków, co w szycie. W tym roku minie pięć lat odkąd pierwszy raz siadłam do maszyny i mimo że miewam okresy przestoju twórczego,  to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mogłabym przestać szyć. W mojej głowie zaszły takie zmiany, że wydaje mi się to po prostu niemożliwe.  

Today I want to tell you how sewing changed my life. It won’t be a next story about women who gave up her well-paid job in corporation and stated a fashion business. Even though it is a great story! This is a smaller story about how sewing helps me to be myself and take control of my life and world. I’ve always liked handmade works: drawing, painting, making jewellery, knitting, but sewing is the first thing I am really committed to. First time I have invested so much time, energy and money to develop my passion and skills. After almost five year with my sewing machine I can’t imagine life without it. 

Thursday, 26 January 2017

project of the month #1


Burda 1/2017 #102 & #103

Mam takie małe postanowienie na ten rok, aby trochę trzymać w ryzach moje szycie i mobilizować się do realizowania pomysłów i planów. Na każdy miesiąc wybiorę sobie jeden projekt i szczególnie się na nim skupię. Pewnie w większości, będą to modele, które wybrałam w ramach wyzwania #2017makenine, ale zostawiam sobie miejsce również na inne przygody. Wciąż chcę, aby moje wybory były nie tylko ładne, ale praktyczne i uzasadnione. Będzie więc to również okazja do zrobienia rewizji mojej szafy. Nie całościowej, ale pod kątem danego elementu. Takie ćwiczenie sobie wymyśliłam, co by nie skakać bezmyślnie od projektu do projektu.

W tym roku chcę też więcej recyklingować. Dawno, dawno temu to była moja wielka pasja i czuję, że czas ją reaktywować. W styczniu na warsztat idzie model ze (uwaga, uwaga!) styczniowej Burdy, który idealnie się do tego nadaje. Muszę powiedzieć, że ostatnie numery są bardzo ciekawe, mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma. Kolekcja sportowa z tego numeru jest obłędna, prędzej czy później uszyję jeszcze top, getry i może biustonosz. Ale na ten moment stawiam na bluzę, a dokładniej na bluzy.
I have this idea for 2017. Every month I am going to choose one sewing project and focus on it. It can be pattern or reconstruction of dream piece of clothes. One thing I really need and want in my wardrobe. I am going to use my #2017makenine list as an inspiration and direction but also create a few other clothes. In 2017 I want to be even more conscious of my sewing and fashion choices. I hope to use a lot of fabric from my stash and recycle as much old clothes as I can. Refashion was my favourite thing at the beginning of my sewing adventure and now I want to reawaken this old passion.

Tuesday, 3 January 2017

12/2016 make nine!


Na wstępie chciałam wam bardzo podziękować za wszystkie miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Ostatnie dni roku wcale nie okazały się łatwiejsze i każde dobre słowo było w cenie. Naprawdę podniosłyście mnie na duchu! Cóż, szczerze mówiąc czuję ulgę, że dziś obudziłam się już  w nowym - jestem pewna piękniejszym - roku. Nie twierdzę, że poprzedni był taki straszny, ale bywało znacznie lepiej i na to się właśnie nastawiam.  Nie zamierzam się tu rozpisywać na temat tego, co się nie udało, co złego się wydarzyło. Moja szklanka jest przecież w połowie pełna!

Co najlepszego wydarzyło się w szyciowym departamencie? Najbardziej jestem dumna z postępów koszulowych. W przyszłym roku na pewno powstanie kilka nowych modeli, mam nadzieję, że pojawi się wśród nich jakiś męski model. Podejście slow na dobre zagościło w mojej pracowni, co skutkuje mniejszą liczbą projektów, ale większym zadowoleniem z efektów. Moje postanowienie, aby skupić się na jakości wykonania oraz na modelach praktycznych zostało zrealizowane. Mogę spokojnie powiedzieć, że większość rzeczy, które uszyłam noszę z przyjemnością. Oczywiście powstało kilka projektów, które uznałam za nieudane. Tych konsenwentnie się pozbywam, żeby nie zagracać mojej szafy. Niezmiernie się cieszę, że w końcu spróbowałam patchworku. Widzę tu duży potencjał, choć moim zdanie to bardzo trudna technika. Teraz jeszcze czas na haft. Mój ulubiony ciuch z 2016 roku to granatowa sukienka. Zapewniała mi komfort w najtrudniejszych momentach. To stanowczo mój krój, w 2017 będę go może trochę udoskonalać, ale zamierzam się trzymać tego fasonu.


I should start by tanking you for all comments after my last post. Last days of December were even harder for me so every kind word was a big consolation. Thank you! I feel relief that today I woke up in new – hopefully better – year. I don’t say that last one was totally bad but it could be better. I don’t want to write about all bad stuff I prefer looking forward to the future. My glass is half-full!