Tuesday, 3 January 2017

12/2016 make nine!


Na wstępie chciałam wam bardzo podziękować za wszystkie miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Ostatnie dni roku wcale nie okazały się łatwiejsze i każde dobre słowo było w cenie. Naprawdę podniosłyście mnie na duchu! Cóż, szczerze mówiąc czuję ulgę, że dziś obudziłam się już  w nowym - jestem pewna piękniejszym - roku. Nie twierdzę, że poprzedni był taki straszny, ale bywało znacznie lepiej i na to się właśnie nastawiam.  Nie zamierzam się tu rozpisywać na temat tego, co się nie udało, co złego się wydarzyło. Moja szklanka jest przecież w połowie pełna!

Co najlepszego wydarzyło się w szyciowym departamencie? Najbardziej jestem dumna z postępów koszulowych. W przyszłym roku na pewno powstanie kilka nowych modeli, mam nadzieję, że pojawi się wśród nich jakiś męski model. Podejście slow na dobre zagościło w mojej pracowni, co skutkuje mniejszą liczbą projektów, ale większym zadowoleniem z efektów. Moje postanowienie, aby skupić się na jakości wykonania oraz na modelach praktycznych zostało zrealizowane. Mogę spokojnie powiedzieć, że większość rzeczy, które uszyłam noszę z przyjemnością. Oczywiście powstało kilka projektów, które uznałam za nieudane. Tych konsenwentnie się pozbywam, żeby nie zagracać mojej szafy. Niezmiernie się cieszę, że w końcu spróbowałam patchworku. Widzę tu duży potencjał, choć moim zdanie to bardzo trudna technika. Teraz jeszcze czas na haft. Mój ulubiony ciuch z 2016 roku to granatowa sukienka. Zapewniała mi komfort w najtrudniejszych momentach. To stanowczo mój krój, w 2017 będę go może trochę udoskonalać, ale zamierzam się trzymać tego fasonu.


I should start by tanking you for all comments after my last post. Last days of December were even harder for me so every kind word was a big consolation. Thank you! I feel relief that today I woke up in new – hopefully better – year. I don’t say that last one was totally bad but it could be better. I don’t want to write about all bad stuff I prefer looking forward to the future. My glass is half-full!

Saturday, 17 December 2016

left side story

Muszę się przyznać, że w tym roku przesilenie jesienno-zimowe naprawdę mnie dobiło. Fakt dołożyło się kilka innych istotnych czynników, ale myślę, że latem wszystko to bym dużo lepiej zniosła. A tak, przemęczenie, dodatkowe kilogramy, depresja, ogólny brak siły. Dawno nie byłam w takim dołku psychiczno-fizycznym. A jedno łączy się z drugim niestety. W takich chwilach próbuję się zdopingować, przełamać, narzucić sobie jakiś plan. I wiecie co, jest tylko gorzej. Im bardziej chcę się wydostać z tej dziury, tym bardziej się w niej zagłębiam.

Próbowałam już chyba wszystkich pocieszaczy i mobilizatorów. I nic. Mam poczucie, że nic mi nie idzie. Wczoraj pierwszy raz od dawna siadłam do maszyny, po to tylko by po kilku godzinach wyrzucić gotowy projekt do kosza. Nie lubię tak marudzić, ale doprawdy nie wiem już, jak wyjść z tego impasu. Jest taka zasada, która mi się w życiu sprawdza: jak tylko powiem głośno, że jest wspaniale: "Chwilo trwaj" czy tym podobne, zaraz wszystko się sypie. Więc może, jak powiem głośno: "Jest beznadziejnie", to nagle zrobi się dobrze :) A więc już powiedziałam i liczę na jakiś gwiazdkowy cud uzdrowienia.

W ramach autoterapii staram się nosić kolorowe ubrania. Okazało się, że niewiele takich się w mojej szafie ostało. Szperając w zasobach, znalazłam ciekawą dzianinę ustrzeloną na Szyciowym Bazarku. Kupiłam, ją ze względu na biało-czerwone paski, ale okazało się, że jej lewa strona jest pięknie malinowa. Tego było mi trzeba!

Today quick post about my new antidepressant-blouse. Last three months were very hard for me and I am still feeling down. I hope New Year will bring be a new energy but for now I try everything to cheer myself up. I think wearing happy colours is a good way to deceive depression. So I sewed this simple raspberry sweatshirt. In fact I used wrong side of red-white striped fabric. What a great colour! It is based on Burda’s pattern #113 3/2014. If you are thinking about using it, please check measurement of sleeves before cutting fabric. In my opinion they are very small. 
Happy sewing!

Sunday, 4 December 2016

11/2016 gifting

Ach, słotny listopad! Nie ułatwiał mi siedzenia przy maszynie. Trochę jest tak, że mój organizm przestawił się na 50% normy, a otoczenie wymaga ode mnie wciąż 150%. Ciężko w tym wszystkim znaleźć czas na szycie. Szczególnie dobrej jakość czas, który sprzyja dokładności i kreatywności. I tak w listopadzie uszyłam jedną rzecz, z której jestem całkowicie zadowolona - jak się Luby da sfotografować, to wam pokażę. 


A tak ślęczę nad płaszczem próbnym, idzie w tempie szew na dobę, a i tak do perfekcji mu daleko. Traktuję go raczej jak ćwiczenie przed płaszczem wymarzonym, który mam nadzieje w tym roku uszyję. Krój wybrałam, ale wciąż medytuję nad tkaniną i kolorem. Będę wam wdzięczna za linki do sprawdzonych, dobrej jakości tkanin płaszczowych. Może wasze podpowiedzi ośmielą mnie przed zakupem.

A tymczasem święta gonią. Jak zwykle myślę o prezentach handmade. Dziś więc w ramach inspiracji mój subiektywny przewodnik mikołajowy.