Tuesday, 1 July 2014

men's shirt refashion

There is no need to tell how fun and effective is refashion men's shirt. Internet is full of inspirations and instruction. You can find some here, here, here and here. For me the biggest encouragement are always ready button holes (I hate do them myself!). It isn't quick two step refashion. I've only used nice, recycled fabric and button holes, the rest is regular, slow sewing work.
  
Nie ma potrzeby pisać, jakie fajne i jak bardzo efektywne jest przerabianie męskich koszul na ciuszki damskie i dziecięce. Sporo pomysłów znajdziecie choćby tu, tu, tu i jeszcze tu.  Mnie do takich działań zachęca przede wszystkim argument gotowych dziurek na guziki. Moje refashion nie należy do najprostszych, ponieważ chodziło mi raczej o to, żeby wykorzystać fajny materiał (i dziurki!), niż o szybkie szycie.  




Wednesday, 25 June 2014

work in progress (after MeMadeMay'14)

Thanks to a challenge MeMadeMay'14 I had fantastic May. I've never blogged so much. Seven posts and five new sewing projects! June is lazy as you see. I was on vacation and than I had a very busy time at work so blogging wasn't my priority. But I still sew. I've even started a new sewing blog, this time about sewing for my men. Creating a new wardrobe for my dear Mr S., this is something I was thinking about for a long time. New blog is for challenge myself. We will see :)


And below, work in progress. 


Monday, 2 June 2014

piękne candy u LRT

LRT jak zwykle przygotowała coś pięknego i wyjątkowego. Więc zapisuję się w kolejkę. Was też zachęcam :)


Sunday, 1 June 2014

MeMadeMay'14 (part 3&4)

 It was a great fun! I can't wait MeMadeMay'15!


19.05.2014

20.05.2014
21.05.2014
22.05.2014


23.05.2014

26.05.2014

27.05.2014
28.05.2014

29.05.2014

30.05.2014

Tuesday, 27 May 2014

back to the beginning



Pierwsza sukienka, którą uszyłam. Marzyłam o kreacji z tego pięknego batikowego materiału, który ustrzeliłam w secondhandzie. Cieszyłam się z niej jak głupia, co nie znaczy, że nie byłam nieco rozczarowana wszelkimi uzyskanymi przypadkiem krzywiznami. Założyłam ją kilka razy, ale generalnie nie czułam się w niej komfortowo, wyszła trochę krótsza niż lubię i za bardzo odstawała w talii. Nie miała wtedy siły (i umiejętności) już w niej nic poprawiać. Po czasie najbardziej mi było żal niepowtarzalnej tkaniny. To i udział w Me-Made-May'14  ostatecznie zmobilizowało mnie do dokonanie niezbędnych zmian. Tak więc na początek prucie po bokach i próba znalezienia najlepszej linii zwężania. Musiałam zlikwidować różową lamówkę, bo doły przodu i tyłu jakoś dziwnie mi się nie zgodziły :).  Ale generalnie poszło gładko. Efekt poniżej.

This is first dress I've ever sewn. It was my dream – having a self-made garment of this beautiful batik fabric. I was so happy about it. Of course I was also a little bit disappointed all that crooked stitches I've made. I wore this dress a couple of time but I've not felt good in. I knew it needed some alterations but my sewing skills were too weak. So I put it into my big wardrobe. All that time I was feeling bad about this wasted fabric. That and my participation in Me Made May '14 brought batik dress on board. I cut some material on each side to find better line of bodice. It was quite easy. I also made little changes on the bottom of a dress. So this is it – my old new dress :D


Sunday, 25 May 2014

dress with a bib


This time something really, really simple. Tree pieces dress with elastic under bust is based on Papavero pattern.  I love this bib made of an old Arab scarf. Black fabric, it is cotton jersey. 

Dziś coś super łatwego. Sukienka uszyta na podstawie wykroju Papavero, składa się z trzech części.  Najfajniejszy jest śliniak ze starej arafatki. Czarna tkanina to bawełniany jersey. 

Thursday, 22 May 2014

MeMadeMay'14 & and a quick refashion

Nie sądziłam, że udział w wyzwaniu społeczności szyciowej może przynieść tyle zabawy i korzyści. Jakoś byłam oporna wobec wszystkich sewalongów, sama nie wiem czemu. MeMadeMay nie jest wyzwaniem prostym dla początkującej krawcowej - cały miesiąc we własnych uszytkach. Moje tegoroczne postanowienie to tydzień roboczy we własnoręcznie uszytych ubraniach. Weekendy spędzam głównie w skałach albo na panelu, a garderoby wspinaczkowej (dla siebie) jeszcze nie uszyłam, ale myślę nad tym intensywnie. Ogólnie nie należę do osób, które muszą co rusz prezentować się w nowym stroju. Wręcz lubię powtarzalność, a jak którąś sukienkę pokocham, to zanoszę do przetarcia. No ale, jak już człowiek sobie codziennie cyka fotkę, to ma ochotę, żeby było na niej coś innego i zaczyna się przeszukiwanie szafy: co ja jeszcze uszyłam? czego nie skończyłam? co tu można by naprawić? Bardzo to mobilizujące. 


after