Tuesday, 17 July 2012

wolne

Zawsze lubiłam ograniczenia. Również czasowe. Jakoś lepiej, bardziej twórczo się w nich realizuję. Dziś zamknięta (choć wcale nie) w czterech ścianach, urlopuję się w domu od kilku dni i zaczynam szaleć. Niby coś robię, ale jakoś anemicznie. Tu poczytam trochę tej książki, trochę tej. Tam sobie coś poszyję, pogrzebię w koralikach, posprzątam, pójdę po zakupy. Ale bez pasji, bez ognia, bez pomysłu. Wszystko przyjdzie za pięć dwunasta, kiedy będzie trzeba wyjść do pracy.


No comments:

Post a Comment

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!