Monday, 16 July 2012

zaczynam dzień od...

... kawy i jazzu. Dziś na przykład zaczęłam dzień o 4.30. Nie, nie jestem bohaterką Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz. Po prostu zaprogramowałam się na życie ze słońcem. Pewnie uratowałyby mnie od tego szaleństwa grube zasłony, ale po co. Ja tak lubię. Gorąca kawa po turecku i francuskie TSF Jazz, w którym do szóstej co jakiś czas powtarzają "Maintenant, c'est la nuit", a dla mnie to przecież ukochana pora dnia. Cisza, spokój, książka. Może coś jeszcze napiszę...

No comments:

Post a Comment

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!