Friday, 28 December 2012

premiera

Po wielu trudach, pruciach, chwilach frustracji i zadumy. Jest. Moja pierwsza własnoręcznie uszyta sukienka. Duma mnie przepełnia. Oczywiście wiele mogłoby pójść lepiej. Wciąż się uczę kroić, a raczej dokładnie przerysowywać wykroje. Zrozumienie konstrukcji ubrania nie jest takie proste, ale jak się już pojmie co z czym i dlaczego, to jest łatwiej. Szycie jest ciekawe. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym na koniec nie wykonała jakiegoś spontanicznego ruchu. W tym wypadku było to pozostawienie na widoku bawełnianej tasiemki. Uważam, że stawia kropkę nad i.

Zdjęcie nie pokazuje niestety (stety!:) szczegółów, ale chwilowo nie dysponuję światłem, żeby zrobić lepsze fotki. Może w weekend uzupełnię.

Generalnie sukienka przeszła pierwszy test. Wigilija u rodziców. Moja niezwykle krytyczna mama zaakceptowała kiecę, więc już niczego się nie boję.

No comments:

Post a Comment

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!