Tuesday, 8 January 2013

radość noszenia


Komin w kolorze śliwki jest moim osobistym dziełem. Nie jestem wytrawną drutową dziergaczką (moja młodsza siostra ma w tym większe sukcesy), ale na czapkę, szalik i teraz komin(!) mnie stać. Komin jest gruby, ciepły i stworzony zupełnie spontanicznie, bez wizji i planu. Całkiem się udał. Bardzo fajnie sterczy, czego na zdjęciu raczej nie widać. Z komina wystaje jedna z moich ukochanych chustek, pobabciowa, chyba 50-letnia.

Ponieważ wczoraj zamiast szyć, robić na drutach, wycinać itd. czytałam ten oto wywiad, z dyrektorem Biblioteki Narodowej o czytelnictwie, to dziś fotka z książkami w tle. Po prawej w witrynce. Smutne, że Polacy nie czytają. To trochę dziwne, bo w naszej telewizji nie ma co oglądać, a książka jest najtańszą i najłatwiej dostępną alternatywą (jeśli korzysta się z biblioteki). Co do niekupowania książek to się akurat nie dziwię. Osobiście życie w mieszkaniu zawalonym toną woluminów skutecznie wyleczyło mnie z mani zbieractwa. Wolę wypożyczać, tak jest higieniczniej i ekologiczniej. I tak nie mam kiedy wracać do lektur, to po co je magazynować. 

No comments:

Post a Comment

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!