Wednesday, 2 March 2016

2/2016


Luty był zalatany, pełen zmian, emocji i wariactwa. Nie miałam czasu się zatrzymać, podumać czy zachwycić. Chciałam napisać, że aura była niesprzyjająca, ale patrząc na dzisiejszy - już marcowy - widok za oknem nie mam odwagi narzekać na lutową słotę. Marzę o słońcu i jasnych kolorach. Pocieszenie znalazłam w idei przenośnego studia quilterskiego. Wyobrażacie sobie? Spakować cały dobytek do campera, ruszyć w podróż przed siebie i szyć. Taka zmiana w najbliższym czasie nierealna, ale powoli dojrzewa we mnie potrzeba uszycia pierwszego patchworku. Inspiracje zbieram już od dawna, ale wciąż trochę przeraża mnie ilość pracy, którą trzeba włożyć w taki projekt. To takie zobowiązanie.

February was quite crazy for me. No time for slow brief and reflection. I wanted to say something about bad weather condition, but it looks like March in Poland will be even worse. I am dreaming about worm sun and light colours. All that I founded on Vacilando Qilting co. Do you imagine a mobile sewing studio in Airstream trailer? I love the idea! Maybe one day… I am thinking about sewing my first quilt. But I am not sure if I am ready for such a big project




Na razie próbuję innych rzeczy. Na przykład szycia zabawek. Przecież nie można iść z wizytą do dwulatka bez prezentu. Dino zmajstrowany na poczekaniu niespodziewanie okazał się strzałem w dziesiątkę. A ile uwolnionej tkaniny - welur, imitacja wężowej skóry, no i masa ścinek służąca za wypełnienie. Mój dinozaur powstał na bazie wykroju na potwora z Loch Ness. Niezły prawda? 


 For now I am trying new things. For example toys! I can’t go visit my 2 years old nephew without suitable gift. Below last-minute dragon, dinosaur or what do you want. I based it on that free pattern for Loch Ness monster. Great idea, don’t you think?


A kiedy nie szyję, dziergam i oglądam filmy i seriale. W lutym zachwyciły mnie szczególnie: Dziewczyna z portretu oraz Brooklyn. Ile przepięknych vintage-owych inspiracji! Już nie umiem normalnie niczego obejrzeć, moja uwaga wciąż skupia się na ciekawych cięciach płaszczy i wykwintnych kołnierzykach. Też tak macie? To trochę nieznośne, nie sądzicie ;)?

Życzę wam twórczego marca,
K. 

When I don’t sew I knit watching films and TV series. My favorite in February are The Danish Girl and Brooklyn. So many vintage sewing inspiration! Love it!

Have a nice sewing March! 
K. 





8 comments:

  1. Dino czadowy!
    Zainteresował mnie film "Brooklyn" - lubię tematykę obyczajową i piękne stroje, którymi można się zainspirować. Sama polecam film "Fryzjerka" - znalazłam kilka dni temu na yotubie i nie mogłam się oderwać. Niby dramat, ale bohaterka z takim poczuciem humoru podchodzi do niełatwej rzeczywistości...
    Zapraszam też do mnie, na cykl "Serialowe niedziele". W każdą niedzielę staram się przybliżyć i polecić serial, który mnie wciągnął, zafascynował czy po prostu rozbawił.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki za podpowiedzi filmowe, czasem mam wrażenie, że widziałam już wszystko... a na zimowe wieczory miło mieć jakiś zapas nowości :)

      Delete
  2. mam podobnie, oglądając filmy skupiam się bardziej an tym, jak ubrani są bohaterowie niż na fabule :D a Dino świetny,sama bym takiego przygarnęła :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. miło, że nie tylko ja tak mam. A Dino możesz sama uszyć, przecież zrolna bestia z ciebie :)

      Delete
  3. Ja obserwuję dzianiny. Wczoraj wróciłam z Rzymu i tam bezczelnie obfotografowałam ciuchy marki Missoni, aby sobie coś "odgapić", czyli zainspirować się;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no i fajnie! A Rzymu o tej porze roku zazdroszę :) tęskno mi za słońcem :)

      Delete
  4. Patchwork byłby idealny na wyzwanie "12 projektów dla domu" - namawiam do mobilizacji i wzięcia udziału ;)
    Pozdrawiam,
    Asia

    ReplyDelete
  5. Dino czadowy :) Mam w rodzinie prawie dwulatka i wiem, że taka zabawka zawsze cieszy bardziej niż sklepowa :)

    ReplyDelete

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!