Sunday, 30 April 2017

project of the month #2


No tak, zapowiedziałam nowy cykl na blogu i znikłam na dwa miesiące. Cała ja. Ale jestem, już jestem. Na przełomie lutego i marca powstała sukienka spoza mojej listy. Potrzeba chwili wzięła górę nad planami i tak zabrałam się za sukienkę z lutowej Burdy.

Potrzebowałam czegoś efektownego, ale niezbyt skomplikowanego do uszycia, bo czasu było niewiele, a okazja zacna. Zależało mi też, aby to nie była sukienka na raz, wyłącznie na wielkie okazje. Najpierw wybrałam kolor - czerwień. Ten kolor nigdy nie zawodzi. Ilekroć wkładam na siebie moją czerwoną spódnicę, tylekroć słyszę mnóstwo komplementów. Wiedziałam też, że dół będzie z połowy koła, bo chciałam czuć się komfortwo. Tkanina musiała być lejąca i niezbyt cienka. W sklepie wpadła mi w oko ogniście czerwona mięsista żorżeta, wzięłam 2,5 metra bez wahania.

Of course, all me! I’ve announced the new blog series and disappeared for two months. But I am here! At the turn off February and March I was working on this red dress. It turned out that the expediency of the moment was more important than my #2017makenine list.


Teraz tylko góra: modele na ramiączka odpadały, bo to jednak marzec. Trochę myślałam o powtórzeniu tego modelu, bo to moja naulubieńsza sukienka. Ale jednak struktura materiału nie skłoniła mnie do pełnych rękawów. Przewertowałam wszystkie swoje magazyny z wykrojami i stanęło na modelu 114 z lutowej Burdy. O moim wyborze przesądziły dwie sprawy: opadający półrękawek i prostota góry. Decyzję pomogła mi również podjąć realizacja Anetty.  

This is always great fun but also great stress to sew something extra for a special occasion. This time I decided to mix an easy to make pattern and sensual colour. For the bodice I chose Burda’s pattern #11402/2017. I love the shape of this neckline and little drop-shoulder  sleeves. For the bottom I used my favourite half-circle skirt form. I was thinking a lot about the length of the skirt. The solution came to me when I bought shoes. I am a midi-skirt kind of girl!

Najpierw przygotowałam górę z próbnego materiału i okazało się, że rozmiar 40 pasuje w sam raz. Przód wycięłam z jednego kawałka, bo przy gładkiej tkanianie nie było sensu go dzielić. Długo dumałam nad długością sukienki, początkowo sięgała prawie kostek. Ostateczną decyzję podjęłam po zakupie butów. I znowu stanęło na midi. Taka już jestem. Całość została podhalkowana elastyczną podszewką, która jest cudowna. Pierwszy raz z niej korzystałam i jestem zakochana.

Jak wyszło, oceńcie same. Bardzo się starałam, żeby wszystko dobrze leżało. Perfakcyjnie niestety nie wyszło, ale na tyle dobrze, że zadowolona i przede wszystkim czułam się sobą. Szczególnie podoba mi się dekolt. Całość dopełniła haftowana kopertówka i naszyjnik mojego autorstwa inspirowany ukochaną Fridą.


Ile to kosztowało? Z moich wyliczeń wynika, że niecałe 200 zł plus kilkanaście godzin mojej pracy.
  • czerwona żorżeta 2,5 x 50 zł = 125 zł
  • czerwona poszewka elastyczna 2 x 22 zł = 44 zł
  • suwak kryty 40 cm = ok. 6 zł
  • nici czerwone = ok. 4 zł
  • Burda = 13,90 zł
Tymczasem żegnam się z wami i wracam do maszyny!

K.

15 comments:

  1. Czerwony... to jest rzeczywiście kolor magia. I w tym przypadku im prostsza forma, tym lepiej. Bardzo mi się podoba Twoja sukienka. No i jest bardzo "Twoja".

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam jeszcze kawałeczek tej tkaniny i jakaś letnia ognista bluzka mi się marzy :)

      Delete
  2. Swietnie wyglądasz, sukienka bardzo do Ciebie pasuje, no i cieszę się, że wróciłaś!
    Pozdrowienia:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki, jak dobrze pójdzie będzie mnie więcej :)

      Delete
  3. Piękna czerwona sukienka, realizacja na wiele okazji, odszycie dopracowane w każdym calu, ale wszycie zamka mnie zaskoczyło, dekolt z tyłu pięknie się układa, skorzystam z tego pomysłu. Sukienka ogólnie jest bardzo ładna i dodatek w postaci łączonych korali cudownie się razem komponuje. Uwielbiam prawdziwe kamienie i składam taką biżuterię od kilku lat, sprawdza się na różne wyjścia.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha! Zaskoczyć taką specjalistkę to jest sztuka! Więc odbieram to jako komplement. Tę metodę "wymyśliłam" kiedyś, przy szyciu na szybko kiecki. Miałam tylko 40 cm suwak i nie chciało mi się odrywać od maszyny. Wszyłam i uznałam,że to genialne! właśnie ze względu na dekolt z tyłu.

      Delete
  4. Czerwona sukienka! Cudo! No i wiadomo, że Twoja, jesteś chyba największą popularyzatorką długości midi w blogosferze :)

    ReplyDelete
  5. Piękna sukienka,bardzo ładnie Ci w czerwieni i tej fryzurze.Świetny uszytek.A midi pasuje do Ciebie idealnie.

    ReplyDelete
  6. Kolejny strzał w dziesiątkę! Choć midi to nie moja długość, bardzo mi się podoba w Twoim wydaniu.

    ReplyDelete
  7. YOur Burda is soo cheap%( Mine is 3 times moe

    ReplyDelete
  8. O rety, w czerwieni wyglądasz zniewalająco! Piękną sukienkę uszyłaś!
    Pozdrawiam serdecznie :).

    ReplyDelete
  9. Piękne wykończenia, podoba mi się zamek, który kończy się nieco inaczej niż w większości sukienek. Zapomniałam, że tak można go wszyć i chętnie wykorzystam ten pomysł :)

    ReplyDelete
  10. kolejna świetna sukienka w pięknym kolorze, do którego pozostało mi jedynie wzdychać, bo mój typ urody raczej go nie toleruje. Zaintrygowałaś mnie elastyczną podszewką - co o za cudo? pierwszy raz o czymś takim słyszę ;)

    ReplyDelete
  11. Wyszła kreacja na miarę czerwonego dywanu:) Odkąd szyję zwracam uwagę na wykonanie ubioru i niestety mnie zawstydzasz. Jest super. Wszystko ładnie równiutko, nigdzie się nie marszy, zamek pięknie wszyty. Tylko pogratulować. Bardzo lubię taką długość sukienek (pomimo mojego 1.60 m), w dodatku z czerwonym kolorem wyszła bardzo kobieco.
    Pozdrawiam i życzę więcej tak udanych projektów:)
    polka-dots.pl

    ReplyDelete
  12. Piękna i niezwykle kobieca sukienka. Czerwieńma w sobie moc i niesamowita energię. Wyglądasz w niej fantastycznie.

    ReplyDelete

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!