Monday, 27 August 2018

old rose


Jeśli tu czasem zaglądanie, to wiecie, że od dłuższego czasu stosuje post zakupowy. Od dość dawna nie kupuję nowych tkanin, czasem skuszę się na jakiś rarytas z second-handu. Ale pod koniec ciąży, chyba pod wpływem hormonów, kupiłam stos jerseyów i dresówek w odcieniach pomarańczy i róży. Jakaś mega wyprzedaż się trafiła i urzeczona kolorami po prostu zbłądziłam. O ile więcej sensu miałoby kupienie kilku metrów czarnej czy szarej dzianiny. 

Zdaje się, że miałam na myśli jakieś bluzy i topy treningowe, ale za wiele z tych sportów w ostatnich miesiącach nie wyszło, więc stosik przetrwał do lata w stanie nienaruszonym. Serio, co ja sobie myślałam i po co mi tego tyle? Żeby jeszcze jakieś chłopięce kolory! Roch co prawda w różach już chodził, nie mam z tym problemu ogólnie, ale żeby go specjalnie w takie purpury obszywać to już niekoniecznie.

Inspired by #makeyourstash challenge hosted by @pilar_bear and @timetosew I continue to sew only from my stash. I've never been a fabricholic. From the beginning of my sewing adventure I tried to be reasonable consumer but as an inexperienced sewist I've made some shopping mistakes. Somehow after 4 year of sewing I had a closet full of fabrics (more or lees wanted). About 2 year ago I decided to stop buying new fabrics (Time to time I purchase thrifted fabrics). Last year at the end of my pregnancy (I blame crazy hormones!) I bought a heap of pink and orange knit fabrics. I don't know what I have been thinking!!!

After sewing my last super-comfy dress I realized that I want more of these in my wardrobe. This time I decided to sew something without sleeves. I used the same pattern but I made so many changes that it is hard to say that this dress is based on it. The bodice was inspired by these tops. A gathered skirt is not the best choice for my body but I wanted to try that kind of silhouette. It isn't the best thing I've ever sewn but along with this skirt it is the most worn thing in my closet this summer. 

Po szybkim machnięciu poprzedniej kiecki, którą UWIELBIAM, zachciało mi się czegoś równie wygodnego, ale na ramiączka. Pobawiłam się więc trochę szablonem na tę sukienkę. Zależało mi na powtórzeniu linii dekoltu, która bardzo mi odpowiada. Góra została luźno zainspirowana przez te topy. Bardzo mi się podoba ten sposób wykończenia dekoltu i ramiączek i na 100% będę go udoskonalać i powtarzać. Marszczony dół to taka fanaberia. Generalnie uważam, że nie jest to mój fason, ale chciałam spróbować a) uszyć marszczoną spódnicę, bo nie robiłam tego baaaardzo dawno (pamietacie moją Fridę?), a na dzianinie to chyba nigdy; b) zobaczyć, jak się będzie ten fason na mnie sprawował.
Uważam, że marszczenie wyszło całkiem nieźle, choć trochę się nabiedziłam i naprułam. Marszczenie dresówki tradycyjnym sposobem jest dość ciężkie (trzy razy zrywała mi się nitka i musiałam zaczynać od nowa), myślę, że następnym razem spróbuję marszczenia okrągłą gumką przyszytą za pomocą zygzaka. Co do tego, jak się w tym prezentuję, to oceńcie same :) Dla mnie może być (jak na kieckę do latania oczywiście:), choć wydaje mi się, że byłoby nieco lepiej, gdyby podnieść spódnicę do góry o 2-3 cm. 

Zanim powstała kiecka różowa dresówkowa, poćwiczyłam szycie ramiączek na pomarańczowej-jerseyowej. W obu przypadkach zostawiłam niepodwinięty brzeg dołu, jest to dla mnie akceptowalne rozwiązanie w kieckach "do latania". Oczywiście jeśli dzianina się nie siepie. Obie sukienki super się sprawdziły w upały. Niestety pomarańczowa padła ofiarą Roszkowych harcy (oszczędzę wam szczegółów) i już do ludzi się nie nadaje. 

Niniejszym ogłaszam, że upalne lato w tym biednym pod względem szycia sezonie należało stanowczo do różowej dresowej kiecy oraz paskowanej spódnicy. Mam nadzieję, że koniec wakacji przyniesie jakieś urozmaicenie w mojej garderobie, pracuję nad tym systematycznie, ale "ciiiiii", nie zapeszajmy :)

Pozdrawiam serdecznie,

Kasia


2 comments:

  1. Ten dekolt na plecach jest obłędny! Bardzo podoba mi się to połączenie stylów - sportowej góry i bardziej romantycznego dołu, świetnie się to dopełnia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję :) ja też go uwielniam i wiem, że w przyszłym roku będę go dopracowywać i powtarzać :)

      Delete

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!