Thursday, 27 September 2018

#SpódnicaLuzacka no.1&2

Co to macierzyństwo robi z kobietą! Jak by mi ktoś w zeszłym roku powiedział,  że będę szyła z rumieńcem  na twarzy spódnicę w gumkę,  to bym spojrzała na człeka z politowaniem  i kazała się w makówkę stuknąć,  byle mocno.  A jak by mi powiedzieli, że jeszcze sobie na to arcydzieło sztuki konstruktorskiej wykrój ściągnę, wydrukuję i skrzętnie posklejam,  to bym padła że śmiechu.  Nie będę wam tu pisać,  co bym zrobiła na sugestię,  że do owego wykroju  przeczytam instrukcję,  bo to nie jest blog obsceniczny. 

Nie to żebym jakąś szczególną pogardą dążyła spódnice w gumkę,  wręcz przeciwnie pałam do nich od dawna nieodwzajemnioną miłością,  bo niestety nie jest to krój bardzo korzystny dla biodrzastych.  A ja tak bym chciała sobie prostokącik cudnej tkaniny w gumeczkę zaopatrzyć i siup,  śmigać po mieście w nowym ciuszku. I jakie to wtedy jest szycie #zerowaste!  Także zazdroszczę bardzo tym wszystkim filigranowym szyjącym pokroju Natalii,  że sobie mogą czasem dla relaksu strzelić taki ciuszek i świetnie w nim wyglądać.  Ja sobie strzelić mogę,  ale w nogę.  Że tak powiem.  Może zresztą lepiej,  że mam te biodra,  bo przy moim lenistwie szyłabym pewnie sobie te gumki,  szczęśliwa cała,  i zacnej sztuki wszywania krytego zamka nigdy bym nie opanowała.

These two simple skirt are based on #spódnicaluzacka sewing pattern created by lovely @joulenka the founder of @twojewykroje. I am not a big fan of an elastic waistband because it doesn't suit me well and normally I wouldn't be interested in that type of skirt. But I fell in love with these beautiful pockets! One piece pocket panel! What a smart idea! With my sweet little boy around I don't have a lot of time for myself so I am searching for quick and wearable project. I think practice seamstress can finish it in an hour. Sewing these two was a pure pleasure, no sad surprises. And you know what? I think they look quite good on me.
Happy sewing!



Gdy @joulenka ogłosiła na Instagramie,  że jak pod postem z jej spódnicą w gumkę pojawi się 200 (może 300, już nie pamiętam) komentarzy,  to ona wykrój na nią przygotuje i udostępni za darmo,  to powiem szczerze, mnie wśród tych rzeszy komentujących nie było.  Taką mam zasadę,  że jak czegoś nie chcę,  to się po to w kolejkę nie ustawiam,  choćby darmo dawali na tuziny. A ja przecież żadnej spódnicy w gumkę szyć nie chciałam za Chiny tureckie.

A potem Joulenka wykrój opublikowała i jakoś zawiesiłam oko na tych kieszeniach i już wiedziałam,  że ja tę spódnicę uszyć muszę,  bo konstrukcja tychże mnie oczarowała. Tym sposobem stałam się po 6 latach szycia posiadaczką swojej pierwszej spódnicy stuprocentowo gumiastej, a nawet dwóch.
Po pierwsze spódnica no.2 miała być no.1, bo złapałam wenę na pobawienie się fakturą tej niezbyt pięknej,  ale ciekawej tkaniny,  którą kupiłam oczywiście na lumpku (czy w dobie umiłowanie second-handów i vintage-ów jeszcze ktokolwiek mówi lumpeks,  ciucholand,  szmateks?).  Jakże ja się głowiłam, czy ta tkanina się nada,  bo jednak lekko sztywna i niezbyt lejąca.  No, ale Joulenka taki fantastyczny post o doborze tkaniny do jej wykroju opublikowała,  że mogłam zrobić sobie test wisielca i w pełni świadoma konsekwencji przystąpić do krojenia.  I tu pojawił się problem,  którego nie przewidziałam: tkaniny okazało się za mało na wersję midi.  Świat się jeszcze nie kończy,  a więc spódnica przed kolano w moim wykonaniu nie jest zbyt prawdopodobna.  To mi jednak nie mogło przeszkodzić,  bo tkanin ci w szafie dostatek i szybko sięgnęłam po inny ciucholandowy kuponik (nie mierzyłam,  ale na oko 5 metrów zacnej szarzyzny za 10 zł).  Tu testów nie musiałam przeprowadzać,  tkanina cudownie lejąca i wątpliwości nie było,  że się ułoży właściwie.

Szyłam, ja szyłam tę spódnicę po bożemu, zgodnie z instrukcją, i calusieńki czas miałam wrażenie, że namiot tudzież habit sobie tworzę i coraz mniej miałam wiary, że ja w tej luzackiej w ogóle kiedyś wystąpię. Ale, jak wiadomo szycia to tam dużo nie ma, więc skończyłam, gumę wciągnęłam i nawet mój niezwykle krytyczny małżonek stwierdził, że całkiem fajnie. A ja, niewiele myśląc i kompletnie (tutaj oczywiście żartuję, kierunek nie został zachowany jedynie w częściach z kieszeniami) nie przejmując się nitką prostą, postanowiłam zmieścić jednak krótsze midi na mojej docelowej tkaninie. Spódnica wciąż nie ma paska i nie wiem, czy się go doczeka, bo w sumie tak mi się też podoba.

Moja recenzja tego wykroju jest taka "cud na gumce"  :) Myślę, że trzy rzeczy tu są kluczowe, po pierwsze bazą dla tej spódnicy jest trapez (połowa koła?), a nie prostokąt, po drugie pasek świetnie zbiera sylwetkę i dodaje uroku, po trzecie wysoka talia. Kieszenie są boskie, ale nie mają za bardzo wpływu na to, czy spódnica ładnie leży czy nie.  Szarą spódnicę uszyłam w rozmiarze zgodnym z obwodem moje pasa, we wzorzystej zeszłam już dwa rozmiary, a i tak bez problemu ją wkładam. Dodam jeszcze, że jakbym była początkującą krawcową, to z przyjemnością uczyłabym się na Joulenkowych wykrojach, bo jaśniej to już chyba nie można szycia wyłożyć.

Wykrój ten w szczególności polecam:

- spragnionym pierwszych sukcesów początkującym
- świeżo upieczonym matkom
- powracającym na łono szycia
- niemającym czasu, a bardzo chcącym coś uszyć od początku do końca
- fanom gumek i kieszeni
- leniuszkom, którym się nie chce, choć bardzo by chciały
- tym, co chcą mieć samą radość z szycia

Szaraczka już mocno znosiłam i jest to idealna spódnica do latania, po prostu luz-blues, a do tego niesamowicie praktyczne kieszonki. Polecam jednak wybrać tkaninę niegniotącą, chyba że ktoś lubi prasować (dla mnie pognieciony może być ewentualnie len). Moje tkaniny okazały się całkiem odporne na zagniecenia i zabrudzenia też, stąd wróżę im długą i intensywną karierę w mojej szafie.

Nie to żebym przeszła na gumkową stronę mocy, ale doceniłam praktyczność tego rozwiązania. Szczególnie teraz, pociążowo, kiedy kobiecie wciąż się zmieniają wymiary, i to co szyła dziś, jutro już może być za duże (oby!). A jak jest gumka, to jakie to ma znaczenie.

A na koniec, z całego serca dziękuję Joulence za ten piękny wykrój!





4 comments:

  1. Cześć,
    Czasem najbardziej klasyczny wykrój może dać naprawdę dużo satysfakcji :) obie wersje są super i bardzo Ci w nich do twarzy.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Kasiu:) też tak uważam, a wręcz jestem zdania, że im prostszy wykrój tym często ciekawsze i praktyczniejsze ubranie. Ale z drugiej strony człowiek czasem chce coś pokombinować :)

      Delete
  2. Też zamierzam uszyć tą spódnicę tylko cały czas zastanawiam się nad tkaniną. Podobają mi się te kieszenie i prostota modelu. Twój opis mnie rozbawił :D Sama jestem biodrzasta, więc mam nadzieję, że skoro Ty wyglądasz w Luzackiej super, to ja też będę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To miał być dowcipny post, więc cieszę się, że cię rozbawiłam :) No z tym wyborem tkaniny to z jednej strony oczywista sprawa: lejąca, nieprześwitująca, nie za gruba, ale z drugiej można troszkę pokombinować z czymś lepiej trzymającym formę, ale nie takim sztywnym.

      Delete

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!