Monday, 7 January 2019

#zerowaste 10-12/2018


zero waste bag
Nasz ulubiony worek na chleb powstał ze starego prześcieradła i kawałka zużytej linki wspinaczkowej. 

Koniec roku w naturalny sposób skłania do podsumowań i może powinnam zrobić roczny rachunek #zerowaste. Ale wiecie co? Kompletnie tego nie czuję. Temat tylko rozgrzebałam, kolejne kroki wprowadzam powoli i zupełnie nie jestem gotowa na takie rachunki sumienia. Wyspowiadam się może, że miałam w planie październikowy post o szafie #zerowaste, ale tak się wszystko potoczyło, że nie dałam rady. Zostanie na potem. A dziś chcę tylko szybko napisać o naszych małych sukcesach, żeby pozytywnie spuentować rok 2018.


Moją największą radością ostatnich miesięcy jest mój małżonek, który coraz częściej wyraża zainteresowanie sprawą. Oczywiście na swój krytyczno-uszczypliwy sposób! Jeszcze w połowie roku trochę na niego narzekałam, a teraz to on biega po domu i szuka worków na pieczywo! Z tymi workami to już w ogóle jest legenda. Kiedyś gdzieś przeczytałam pochwałę na temat piekarni Putka, jak to tam bez problemu do worków pieczywo sprzedają i strasznie się ucieszyłam, bo Putkę mam pod domem. Woreczek uszyłam i pobiegłam po pachnący chlebek. Za pierwszym razem poszło nieźle, pani trochę się zdziwiła, ale bez gadania pokrojone pieczywo sprzedała. Ale następnym razem była już chyba na mnie gotowa i zaczęła coś ględzić o Sanepidzie. Ja jeszcze na tych pociążowych hormonach trochę się speszyłam i jakoś straciłam ochotę na wizyty w piekarni. Podstępnie zaczęłam podsuwać worki Lubemu, bo on w piekarni koło pracy bez problemu do nich robił zakupy. A potem trochę urlopował i zaczął do Putki z moim workiem chodzić i tak Panie oczarował, że jak bez worka czasem mu się zdarzy, to zaraz go pytają "no jak to tak?", a jak ja już śmiało z workiem do nich przyjdę, to zaraz z uśmiechem mnie witają "oj, my znamy te worki".

A jakie było moje zaskoczenie, gdy któregoś dnia Luby zapytał: "o co w ogóle chodzi z tym, że jedzenie mięsa jest bardziej szkodliwe dla środowiska niż jedzenie roślin?". Do weganizmu jeszcze mi bardzo daleko, jestem mięsożercą z wychowania i mimo kilku prób zupełnego wyelminowania mięsa z mojej diety, nigdy na dłuższą mętę mi się nie udało. Życia bez jajek, żółtego serka i mleka zupełnie sobie nie umiem obecnie wyobrazić, ale moja rosnąca świadomość procesów produkcyjnych i ich wpływu na środowisko sprawia, że coraz częściej wracam do tematu. Póki karmię Roszka, nie będę żadnych rewolucji dietetycznych robić, bo wiem, że by się nie udało (tak szalonego apetytu nie miałam nawet w ciąży), ale moje głębokie postanowienie na rok 2019 to wprowadzić do naszej diety kilka nowych potraw wegańskich. Zanim zacznę rezygnować z mięsa muszę trochę popracować nad moim codziennym repertuarem kuchennym. Muszę znaleźć kilka łatwych, szybkich, smacznych i pożywnych potraw, które staną się w przyszłości moją nową bazą. Może macie coś do polecenia?
samodzielnie uszyte ubranka dla dzieci
Dwa prjekty ubraniowe dla dzieciaków na podstawie wykrojów z Burdy.

Myślę, że ostatnie miesiące mogę nazwać czasem rosnącej świadomości, doraz częściej grzebię, szukam informacji. Tak natrafiłam na bloga i, przede wszystkim, newsletter Green Project. Jeśli interesuje was ekologia, to warto się zapisać. W cotygodniowym newsletterze znajdziecie bardzo wartościowy wieloaspektowy przegląd artykułów dotykających problemów ochrony środowiska. To pierwszy newsletter, na który rzeczywiście czekam.
pomysły na prezent DIY
Szycie kolorowych kosmetyczek sprawiło mi mnóstwo frajdy!

A co ze świętami? Szaleństwo kulinarne mnie w tym roku ominęło zupełnie, przyjechałam na gotowe. Mój świąteczny sukces to kilka uszytych ze skrawków prezentów, które częściowo pokazałam na Instagramie. Plany miałam ambitniejsze, ale zwyczajnie życie mnie pokonało: choroby, zęby itd. Kilka prezentów musiałam kupić, ale żaden nie zawierał grama plastiku. Wszystko opakowałam w torebki, w których dostaliśmy prezenty w zeszłym roku. Udało mi się również zminimalizować ilość prezentów, które sama dostałam od Mikołaja (w tym roku pod choinką nie znalazłam żadnej niechcianej rzeczy!!!!!). Ale najmilsze spotkało mnie w pierwszy dzień świąt. Nie wiem, jak u was, ale u nas zawsze w końcu wchodzi na politykę itp. Tym razem rozmawiano o plastiku i mój tatuś drogi cytował National Geographic (numer o plastiku), który mu ostatnio podrzuciłam. Jest nadzieja!

Mam nadzieję, że Nowy Rok przyniesie nam wiele pozytywnych ekozmian!
Pozdrawiam,

Kasia

No comments:

Post a Comment

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!