Wednesday, 10 February 2016

chalk bag


Zawsze mam tę wspaniałą, idealistyczną wizję weekendu: tylko ja, maszyna do szycia i sukces za sukcesem. Kończę wszystko co nieskończone, realizuję wszystkie pomysły z tygodnia, i jeszcze nie robię przy tym totalnego pierdzielniku. Cóż poprzedni weekend zupełnie nie przypominał moich snów. Dwa długie wyczerpujące dni w łóżku z gorączką. Zero szycia, zero robienia zdjęć, nawet zero poszukiwania inspiracji w Internecie, bo ciężko mi było utrzymać pozycję siedzącą. W takich chwilach z przyjemnością wracam myślami do moich listopadowych wakacji...  Na tę okazję mój drogi osobisty wspinacz zamówił sobie nowy woreczek na magnezję.  Taka mała forma to doskonały pretekst, żeby co nie co uwolnić. A więc, materiał wierzchni to nogawka nieudanych spodni dla S., podszewka to stara flanelowa koszula, która w pewnym momencie służyła mi do wprawek krawieckich, sznureczek to sznurówka, a stoper też uwolniony, bo kiedyś hurtowo tego nakupowałam i mam, że ho ho! 100 sztuk pewnie. A ile zużyłam dotąd? 1, słownie: jeden. O tak. Interes życia.


I always have this great idea about weekends. After a long week in the office I’ll finally find time for sewing – long, long hours with my unfinished projects. And sometimes, especial in winter, my dream comes true.  Last weekend was something opposite. Two exhausting days in my bed with fever. No progress in sewing projects, no photos, no new ideas…. Nothing.  This is good moment for last sewing memory form my November holidays in Italy.  For this occasion my dear Mr. S. ask me for new chalk bag. This little form is made of recycled fabric. In place of the drawstring I used an old shoestring. I am very proud that I finally used first cord lock from my stash. I bought a hundred of them a year ago. Mr. S is very happy with his new chalk bag so I am too!

Konstrukcja woreczka jest prosta acz skomplikowana. Przede wszystkim musi się zamykać, żeby magnezja w czasie transportu spokojnie pozostała na miejscu. W tym celu posiada ściąganą sznureczkiem podszewkę. Ten jest jeszcze usztywniony warstwą wewnętrzną.Wskazane są dwie szlufki na pasek, w odpowiedniej odległości, bo na jednej to dynda i się nie da używać. A do czego służą szlufki z boku? Kto wie, kto zgadnie? Dostanie ode mnie mały prezent. Nie nie będą to stopery, chyba że ktoś chce ;) Woreczek powinien być transparentny w użyciu, nie może zaprzątać myśli w czasie wspinania. I ten podobno taki jest. Hura! Luby zadowolony.

I ja też!





3 comments:

  1. Recykling górą! Uwielbiam wszelkiego rodzaju przeróbki. Zastanawiałam się, do czego mogą służyć te szlufki, choć na wspinaczce się nie znam.Zakładałam, że pewnie jakiś młoteczek tam będzie, ale poczytałam polookałam i myślę, że to będzie - !uwaga!- szczoteczka bulderowa.
    Nawet doczytałam do czego to służy :D:D Z czystej ciekawości..A swoją drogą, fajnie tak trochę się powspinać..
    Zgadłam??
    Pozdrawiam ciepło i życzę suchych chwytów ;) hehehe tak mi jakoś wyszło...
    Kasia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadłaś, zgadłaś :) Już myślałam, że nikt się nie pokusi o poszukane odpowiedzi :)Szczoteczka bulderowa bywa często zastępowana twardą szczoteczką do zębów, też się nada ;) Napisz do mnie maila z adresem korespondencyjnym, to w przyszłym tygodni wyślę do ciebie obiecany upominek (punktyodniesienia@gmail.com).

      Pozdrawiam,

      K

      Delete

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!