Thursday, 2 June 2016

5/2016


Eh jakiż piękny to był miesiąc, ile inspiracji, ile szycia, ile zabawy! Zacznijmy od krótkiego podsumowania MeMadeMay-owego! Czy udział w takim wyzwaniu może wnieść coś do życia osoby, która i tak przez większość dni w roku nosi własnoręcznie uszyte ubrania, a od dwóch lat nawet nie wchodzi do galerii handlowych? Miałam troszkę wątpliwości, a jednak mam poczucie, że to było świetne ćwiczenie. Zadanie było proste, nosić wyłącznie ubrania mojego autorstwa przez cały maj. Zaczynałam jeszcze w płaszczu i barchanach, kończyłam w letniej sukience. Polska aura daje duże pole do popisu. Bardzo szybko okazało się, że brak mi w szafie letnich spodni, a raczej mam ze dwie pary ulubionych,  zakupionych w secondhandach i przerobionych troszkę, które chylą się już ku upadkowi. Dziewczyno - bierz się za szycie spodni! Miałam kilka przymiarek, ale jeszcze nigdy efekt mnie w 100% nie zadowolił. Z technicznego punktu widzenia nie powinnam mieć większych problemów - wszystkie drażliwe elementy mam przećwiczone. Najgorzej wypada kwestia dobrania kroju do sylwetki i dopasowania go. Moje zadnie krągłości są pod tym względem dość wymagające, ale spodnie nosić lubię, więc będę walczyć zajadle! Czekajcie efektów! Drugi wniosek MeMadeMay-owy jest o wiele przyjemniejszy. Udało mi się stworzyć wiosenno-letnią bazę, w której czuję się świetnie. Miałam ją od dawna w głowie, krążyłam wokół niej, aż w końcu się udało, wszystkie elementy się zgrały i już nie mam porannego problemu - "co ja mam na siebie włożyć?". Zacną mobilizacją do poważniejszej pracy było Joulenkowe wyzwanie, w który zresztą udało mi się zgarnąć nagrodę (jupi!). W tym roku dokumentowałam MeMadeMay na Instagramie, jeśli jesteście ciekawi, jak mi poszło, wpadajcie :)

Ach May, beautiful May! So much fun, so much sewing, so much inspirations! It was really great month for me. Taking a part in MeMadeMay16 always give me a new sewing power! I feel like I can sew everything right now. As every year I also learn a lot about my clothes. First of all I discovered a big gap in my wardrobe. I definitely need to focus on sewing pants. I love wearing skirts and dresses but one proper pair of linen pants for summer is necessary. I also realized that I finally built my perfect basic wardrobe. It took me some time to understand what I really love to wear and how I want to look. It was also a big sewing challenge for me. Especially consequent sticking to my plan was hard, on the beginning of the summer I would prefer create floral dresses than simple tops and skirts. But when I look back at my MMMay photos I feel proud. What about you? What is your MMMay experience?

 
Takie oto portki mi się marzą!

Od miesięcy wodzę oczami za wydzierganymi pięknościami. Ciekawe, że im wyższa temperatura, tym mnie bardziej na sweterki bierze. Troszkę pisałam tu o moim wymarzonym kardiganie, który leży odłogiem. Wrócę do niego. Tymczasem czemu mnie to dzierganie pociąga, skoro tyle planów szyciowych wciąż niezrealizowanych. Nie ma w tym sensu praktycznego, uszyć kardigan jest o wiele szybciej i taniej. Ale istnieje jeszcze sens twórczy, głęboka potrzeba wytworzenia czegoś od początku do końca. Czasem śni mi się tkanie, bo chciałaby dotknąć początku procesu. Dzierganie wydaje mi się jakieś bardziej pierwotne, ma też w sobie coś z medytacji i matematycznej magii. Poza tym - przyznaje - szycie nie wydaje mi się już wiedzą tajemną (oczywiście jest wiele rzeczy, których nie próbowałam, nie wiem itd., ale jestem pewna, że jak zechcę, włożę w to odpowiednio dużo chęci, czasu i środków, to uszyję prawie wszystko), a dzierganie ma urok jakiejś błyszczącej nowości.  Z drugiej strony - w przeciwności do maszyny - robótkę można zabrać ze sobą wszędzie i to jest wielka zaleta. Tak więc już się nie zastanawiam, tylko za sprawą mobilizacji zacnego Knitologa i akcji Cała Polska dzierga piórkowe sweterki, biorę się do roboty. Próbuję się z lekkim sweterkiem w kolorze różowym. Zapowiadałam, że kolor ten mnie kusi. Nie wiem, jak u was, ale w Warszawie róż bierze ulicę w posiadanie. Czemu czasem nie dać się ponieść modzie, skoro jest tak ślicznie pudrowa.


And now some of my May picks! Thanks to Instagram and MMMay I found this beautiful blog. Of course I don’t know Swedish so I can’t enjoy the narration, but absolutely love power of this amazing clothes. So much interesting shapes and prints. I really want to sew something like thatThis wardrobeplanner from Into Mind can be very helpful for those of you who want to make your own fashion revolution. Recently  I am crazy about podcasts. My favourite from May is interview with Claire Shaeffer  author of Couture Sewing Techniques (St. Claus I know that it is too early for Christmas wish list but I really, really want this book!). I had also great fun hearing Team ELLE's Favourite TED Talks.

Have a great sewing month!


A teraz polecanki! W maju wpadł mi w oko blog Ethel. Nic nie rozumiem oczywiście, ale nie mogę się nasycić zdjęciami. Zachwyca mnie ten rozmach kolorów, krojów i wszędobylska kwiecistość. A ta kiecka skradła mi serce. Po fartuszkowym eksperymencie, mam ochotę na więcej owijania! Widzę, że coraz więcej z Was wzięło się na poważnie za stylowe rewolucje, tym z was, które jeszcze nie mają planu polecam bloga
planer ze świetnego bloga Into Mind.
No i jeszcze koniecznie coś do posłuchania. Ostatnio zasłuchuję się w kreatywnych podcastach itp. Mój ulubiony z maja to wywiad Claire Shaeffer autorką Couture Sewing Techniques (Mikołaju, wiem, że do gwiazdki jeszcze długo, ale to jest moje zamówienie!). A na deser wybrane przez redakcję Elle TED-y.
Posłuchajcie koniecznie!


Życzę wam twórczego czerwca!




4 comments:

  1. Uszyć czy wydziergać? To jest dylemat. Dzierganie to trochę potrwa, a uszyć szybciej, tylko efekt jest fajniejszy jak się wydzierga.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no mam podobne zdanie :) więc staram się wdrożyć w dziergania, ale powoli mi idzie, a cierpliwa to ja bardzo nie jestem ;)

      Delete
  2. Przed tkaniem można jeszcze prząść. Polecam - działa uspokajająco :) Ciekawa jestem tych spodni, bo mam takie same dylematy i idę na skróty - spodnie kupuję. Pozdrawiam
    Ela

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja odkąd szyję, kupiłam tylko jedną parę i staram się nie kupować, bo to zmusi mnie do uszycia :) tak zdobywam wiedzę, poprzez przymus ;)

      Delete

Wasze komentarze są dla mnie źródłem radości i inspiracji! Dziękuję!